Okres II Wojny Światowej

Okupacja hitlerowska w Nowym Mieście i okolicy rozpoczęła się 3 IX 1939 r. od wkroczenia wojsk niemieckich. Odtąd władzę sprawował Wehrmacht, który 25 października tego roku przekazał ją organom cywilnym. Przez podległe sobie komendy operacyjne Wehrmacht zapoczątkował również fizyczne wyniszczenie Polaków. Akcja likwidacji aktywnych politycznie urzędników, duchownych, nauczycieli i innych przedstawicieli inteligencji polskiej została zaplanowana na jesień 1939 r. Jej głównym wykonawcą był Selbstschutz, będący organizacją miejscowych Niemców, mającą charakter policji pomocniczej, powołaną 26 IX 1939 r. na trzy miesiące, podległą gestapo i policji. Niemcy ci, znając polskie środowisko, jeszcze przed wybuchem wojny sporządzili listy mieszkańców, którzy mieli być objęci eksterminacją. W dziele likwidacji Polaków współpracowali m.in. z Wehrmachtem już od pierwszych dni wojny.

 

Pierwszymi aresztowanymi przez hitlerowców w Nowym Mieście byli kapłani parafialni. 5 IX 1939 r. został aresztowany proboszcz Leon Pryba, w okresie międzywojennym zaangażowany w patriotycznym wychowywaniu młodzieży jako prefekt szkół średnich. Po aresztowaniu został odosobniony w więzieniu w Tannenbergu (Stębark), w którym panowały wyjątkowo surowe warunki. Na początku października 1939 r. z częścią więźniów przewieziony do Prabut. Stąd ks. L. Pryba został zwolniony 5 października tego roku. Powrócił do swej parafii i dusz pasterzował do następnego aresztowania 15 XI 1939 r. Był więziony w Nowym Mieście, Brodnicy, Rypinie i Oborach. Od 22 II 1940 r. więziony w Grudziądzu, a od końca marca tego roku w Stutthofie i filii obozu w Grenzdorf. l0 IV 1940 r. przewieziony do obozu Sachsenhausen-Oranienburg. W Dachau był od 14 XII 3940 r. z numerem 22588. Zmarł w tym obozie 14 VIII 1942 r. w wieku 42 lat.

 

Koleje losu wikariusza ks. Aleksandra Wilamowskiego od aresztowania 5 IX 1939 r. są takie same jak proboszcza ks. L. Pryby. Po zwolnieniu z odosobnienia 5 X 1939 r. dusz pasterzował w swej parafii do ponownego aresztowania 15 listopada tego roku. Męczeńską drogę do obozu koncentracyjnego w Dachau odbył razem z ks. L. Pryba. W obozie otrzymał numer 22551 i tu umarł 27 VIII 1941 r., mając 30 lat.

 

Wraz z proboszczem 5 IX 1939 r. został również aresztowany drugi wikariusz ks. Tadeusz Jasiński i osadzony w obozie w Olsztynku. Stąd udało mu się zbiec. Ponownie aresztowany 15 XI 1939 r. Przebywał w więzieniu nowomiejskim, w Brodnicy, Rypinie i innych obozach. Od 22 IX 1940 r. więziony w Grudziądzu. W kwietniu tego roku przewieziony do Stutthofu. Przez kilka dni przetrzymywany w obozie karnym w Grenzdorf. Poprzez obóz Sachsenhausen-Oranienburg został skierowany do obozu w Dachau, gdzie otrzymał numer 22767. Tu doczekał wyzwolenia przez armię amerykańską 29 IV 1945 r.

 

Pierwszymi tragicznymi ofiarami w Nowym Mieście było małżeństwo Kuligowskich, Edward – naczelnik Urzędu Pocztowego i jego żona Genowefa – nauczycielka. Aresztowani przez miejscowych Niemców 8 IX 1939 r., po nocnym pobycie w więzieniu i torturach, zostali w dniu następnym nad Drwęcą rozstrzelani. Od tej pory rozpoczął się okres aresztowań i likwidacji Polaków, zintensyfikowany po utworzeniu Selbstschutzu. Aresztowani byli przetrzymywani w piwnicy siedziby tej organizacji (obecnie przy ul. Działyńskich) oraz w domu przy ul. Grunwaldzkiej 4 (obecnie siedziba PZU). Po torturach i zeznaniach Polacy przewożeni byli na miejsca straceń do miejscowości Bagno, gdzie 9 X 3939 r. zostało rozstrzelanych sześć osób, oraz do Nawry, gdzie od drugiej połowy października do połowy listopada 1939 r. rozstrzelano bliżej nie określoną liczbę osób, a także do Bratiana, gdzie 15 X 1939 r. członkowie Selbstschutzu rozstrzelali około 150 Polaków. W lesie przy Bratianie ofiary pochowano w czterech mogiłach. Hitlerowcy, chcąc zatrzeć ślady zbrodni, przy pomocy więźniów z Grudziądza, wszystkie zwłoki wykopali 7 VII 1944 r. i spalili. W listopadzie 1939 r. zginął Mieczysław Borek – dyrektor Banku Ludowego w Nowym Mieście. Był on aresztowany wcześniej i osadzony w obozie w Olsztynku, z którego zbiegł. W Nowym Mieście został rozpoznany, zatrzymany i zamordowany w bratiańskim lesie.

 

Po rozwiązaniu Selbstschutzu 23 XI 1939 r. hitlerowcy dla aresztowania „niewygodnych” Polaków stosowali prowokacje. Przykładem jest podpalenie przez Niemców stodoły w majątku w Nowym Mieście i obciążenie tym faktem Polaków. W celu znalezienia sprawców esesmani aresztowali kilkudziesięciu mieszkańców Nowego Miasta i z okolicznych wsi. W dniu 7 XII 1939 r. wybrali spośród nich 15osób, wśród nich ks. Stanisława Sławińskiego, proboszcza parafii Trąbin koło Rypina, i jako winnych podpalenia przeprowadzili przez miasto na ulicę Kopernika (obecnie 7 Grudnia), gdzie zakładników publicznie rozstrzelali. Zwłoki leżały na ulicy kilka godzin. Wieczorem tego dnia zostały wywiezione prawdopodobnie do lasu w Borku i tu w miejscu, w którym już istniała mogiła po wcześniejszych egzekucjach, pogrzebane.

 

W tym samym dniu odbyła się również publiczna egzekucja w Lubawie. Masakra Polaków w dniu 7 XII 1939 r. była rozpatrywana w procesie zbrodniarzy hitlerowskich na Międzynarodowym Trybunale w Norymberdze.

 

Represje hitlerowskie nie ominęły także innych kapłanów związanych z Nowym Miastem. Przed wybuchem wojny w Nowym Mieście mieszkał będący na emeryturze ks. prof. Józef Dembieński, prefekt wielu średnich szkół, redaktor pism „Drwęca”, „Głos Mazurski” i „Głos Lidzbarski”. Pełnił obowiązki kapelana sióstr szarytek w Nowym Mieście. Przed wkroczeniem wojsk okupacyjnych wyjechał do rodziny na południu Polski. Po kampanii wrześniowej 1939 r. wrócił na Pomorze, gdzie ukrywał się, często zmieniając miejsca pobytu, m. in. w Chełmnie i u sióstr szarytek w Bysławku. 6 XI 1939 r. został aresztowany, ale na podstawie fałszywych dokumentów po kilku dniach zwolniony. Do końca wojny ukrywał się w okolicach Krakowa szczęśliwie, bo okupant za schwytanie ks. J. Dembieńskiego wyznaczył wysoką nagrodę.

 

Prefekt szkół nowomiejskich ks. Narcyz Turulski w czasie okupacji schronił się poza granicami diecezji chełmińskiej.

 

W Nowym Mieście ukrywali się natomiast: ks. Franciszek Chylewski – prefekt szkoły powszechnej w Stargardzie oraz o. Władysław Łaniewski ze Zgromadzenia Ojców Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

 

Po aresztowaniu we wrześniu kapłanów kościoła parafialnego św. Tomasza, gestapo skonfiskowało bibliotekę parafialną i archiwalną, w tym księgi chrztów sprzed 1878 r. oraz ślubów i pogrzebów sprzed 1880 r. Jesienią 1939 r. parafianie uchronili przed zniszczeniem krzyż misyjny, wykopali go i w dobrym stanie przechowali przez okres okupacji. Władze niemieckie w 1943 r. zagrabiły cztery dzwony kościelne.

 

W latach okupacji administrator apostolski diecezji chełmińskiej biskup Karl Maria Splett, tylko raz w Nowym Mieście, 30 VIII 1942 r. udzielił sakramentu bierzmowania 1064 wiernym, również z okolicznych parafii. Udzielanie ślubów było przez Niemców obwarowane wieloma ograniczeniami. Dlatego małżeństwa kościelne zawierano sporadycznie, np. w parafii Nowe Miasto na około 7600 mieszkańców w latach 1939-1944 udzielono 153 ślubów, tj. około 30 rocznie. W okresie okupacji władze wprowadziły zmiany w administracji kościelnej. Zarządzeniem biskupa Spletta zlikwidowano dekanaty, powołując na obszar powiatu komisarza biskupiego, z zakresem obowiązków odpowiadającym funkcji dziekana. Nominację na komisarza biskupiego powiatu nowomiejskiego uzyskał 22 IV 1940 r. ks. dr Franciszek Manthey, proboszcz parafii w Tucholi. W dniu l XI 1940 r. decyzją biskupa Spletta nastąpiła zmiana na stanowiskach komisarzy między braćmi: ks. F. Manthey został komisarzem biskupim na powiat toruński i jednocześnie administratorem parafii św. Janów, a z Torunia na jego miejsce przybył do Nowego Miasta ks. Jan Manthey i tu przebywał do końca wojny. Kapłani ci urodzili się w Zaborowie – parafia Górzno k. Brodnicy. Ks. Jan Manthey w ramach ewakuacji został wywieziony przez gestapo 18 I 1945 r., uciekł z transportu i dotarł do Niemiec Zachodnich, gdzie zmarł 30 VIII 1962 r.

 

W czasie okupacji pracę duszpasterską w parafii św. Tomasza w Nowym Mieście prowadzili: do 15X1 1939 r. proboszcz ks. dr L. Pryba; od listopada 1939 r. do kwietnia 1940 r. ks. Bronisław Gordon, były prefekt gimnazjum koedukacyjnego w Działdowie, po aresztowaniu wywieziony na roboty w okolice Elbląga; od kwietnia do listopada 1940 r. ks. dr F. Manthey; od listopada 1940 do 18 I 1945 r. ks. J. Manthey; od 18 I 1945 r. do 1986 r. ks. Alfons Mechlin.

 

Reasumując tragiczne pokłosie okupacji hitlerowskiej, liczba ofiar w parafii nowomiejskiej wyniosła 154 osoby, z tego 51 rozstrzelano w Nowym Mieście i okolicznych lasach, 36 osób, które zginęły w obozach koncentracyjnych, 36, które zginęły w wyniku działań wojennych, i 31 osób zmarłych w nie wyjaśnionych okolicznościach.

 

Formą polityki dyskryminującej ludność polską, stosowaną przez hitlerowców, były wysiedlenia. Akcję kierowaną przez gestapo rozpoczęto już w końcu 1939 r. i objęto nią Polaków, którzy na teren powiatu nowomiejskiego przybyli przed 1920 r. Nasilenie akcji przypadło wiatach 1939-1943. W latach 1939-1941 wysiedlonych, z węzełkiem rzeczy osobistych w rękach, gromadzono na stadionie w Nowym Mieście i przez obozy przejściowe w Toruniu, Jabłonowie Pomorskim, Potulicach i Smukale wywożono do Generalnego Gubernatorstwa. Natomiast w latach 1942-1943 Polaków kierowano do pracy w okolicznych gospodarstwach niemieckich. W powiecie nowomiejskim działania te dotknęły ogółem 316 osób.

 

Okres okupacji hitlerowskiej kończy wkroczenie do Nowego Miasta wojsk sowieckich 21 I 1945 r. Z ich pobytem na tutejszym terenie wiąże się tzw. „klęska pookupacyjna”, wyrażająca się dyskryminacją części Polaków i niszczeniem majątku oraz dobytku mieszkańców przez żołnierzy sowieckich. Sowieci zachowywali się jak w kraju podbitym, a nie wyzwolonym. Niemcy opuścili teren bez walki. Wkraczający żołnierze sowieccy, strzelając na oślep zapalającymi pociskami, wzniecili pożary w kilku miejscach Nowego Miasta. Spalili w mieście 56 domów (20%). Oprócz domów mieszkalnych zniszczyli pierwsze piętro gmachu sądu grodzkiego i dworzec PKP. Mienie społeczne i prywatne najbardziej było grabione w pierwszych dniach po wkroczeniu Sowietów.

 

W trzeciej dekadzie stycznia 1945 r. NKWD rozpoczęło aresztowania obywateli polskich pod pretekstem ich przynależności do III lub IV grupy niemieckiej. Celem było pozyskanie taniej siły roboczej, którą wykorzystywano w łagrach sowieckich w Donbasie i na Uralu. Aresztowanych przetrzymywano w obozach przejściowych, m.in. w Jabłonowie Pomorskim i od marca do maja 1945 r. wywożono w bydlęcych wagonach w głąb Rosji. W Nowym Mieście aresztowano 19 osób, spośród nich z lagrów nie powróciło czterech. W nowomiejskim powiecie wywieziono 319 osób, nie powróciło dziesięć osób.

 

W marcu i kwietniu 1945 r. Sowieci zabierali ludzi wprost z ulicy do załadunku na stacji kolejowej Biskupice Pomorski „zdobyczy wojennych” ekspediowanych do Związku Radzieckiego. Podczas wycofywania wojsk z frontu i grabieży majątku ludności, latem 1945 r., żołnierze sowieccy stosowali samowolę, rozbrajając milicjantów, stających w obronie pokrzywdzonych; dotknęło to dziesięciu milicjantów z Nowego Miasta.

 

Doszło również do mordów dokonywanych przez żołnierzy sowieckich. 21 II 945 r. we własnym gospodarstwie w Marzęcicach zostali zamordowani małżonkowie Bernard i Waleria Bartkowscy. W tym samym czasie zginęła w Marzęcicach nie znana z nazwiska dziewczyna z Łąk.

 

Po wyzwoleniu kobiet żydowskich z obozu pracy w Gwiździnach 21 I 1945 r. w Nowym Mieście, w prywatnych mieszkaniach, znalazła schronienie część spośród 368 uwolnionych Żydówek. Sowieckie wojskowe władze sanitarne skierowały je do specjalnego obozu w Działdowie, gdzie znajdował się również obóz deportowanych do Rosji. Istnieje podejrzenie, że zostały one także wywiezione do łagrów.